Słupscy koszykarze Energa Czarni w ramach 17. kolejki rundy zasadniczej Orlen Basket Ligii w słabym stylu przegrali z drużyną MKS Dąbrowa Górnicza 88:102. W tak złym położeniu drużyna ze Słupska nie była nigdy od czasu gry w ekstraklasie.

Energa Czarni Słupsk potrzebują zwycięstwa, więc trudno dziwić się, że na pierwszą kwartę wyszli zdeterminowani, ale i zdenerwowani. Stąd bardzo duża liczba start i nieskuteczność. W efekcie goście szybko zdobyli kilkupunktową przewagę, którą podwyższali do końca pierwszej części gry. W pewnym momencie było nawet 16 punktów przewagi drużyny MKS, która przyjechała do Słupska bez czterech podstawowych graczy obwodowych. Niestety po 10 minutach gry podopieczni trenera Robertsa Stelmahersa przegrywali 15:25. To wszystko na oczach kibiców, którzy wspierali swój zespół na stojąco dłużej niż zwykle.
>> CZYTAJ TEŻ: Mantas Cesnauskis pogrążył Czarnych
Na początku drugiej kwarty słupski zespół zdołał zbliżyć się do rywala na dwa oczka, dzięki trzem rzutom za trzy punkty w wykonaniu Jordena Duffy’ego. To ważny mecz dla Jakuba Musiała, który długo był związany ze Słupskiem, ale podczas powrotu do hali Gryfia na początku dobre akcje przeplatał z zupełnie nieudanymi. Mimo to Czarni po 15 minutach meczu nadal przegrywali jednym punktem. Do remisu doprowadził Dominik Wilczek, ale przyjezdni szybki odpowiedzieli skutecznymi akcjami „za trzy” Aleksandra Załuckiego. Ostatecznie po pierwszej połowie na tablicy widniał wynik 37:44.
Warto zaznaczyć, że do niedawna MKS z Dąbrowy Górniczej prowadził Krzysztof Szablowski – teraz w sztabie trenerskim klubu ze Słupska. Na nic to się jednak nie zdało. Po przerwie słupski zespół znów raził nieskutecznymi rzutami i brakiem pomysłu na przełamanie obrony gości. W grze słupszczan nadal utrzymywały tylko „trójki” Duffy’ego i Yvory’ego.
Następne minuty nic nie zmieniły. Po 30 minutach meczu Czarni wciąż przegrywali 66:75 mimo spektakularnej akcji Aigarsa Skele na 0,3 sekundy do końca III kwarty.
Czwarta odsłona meczy to znów nieskuteczność Słupszczan pod samym koszem, faule w nieodpowiednim momencie i punkty grającego z minuty na minutę coraz lepiej Musiała – w efekcie dwucyfrowe prowadzenia MKS. Część słupskich kibiców nie zdołała już utrzymać emocji na wodzy i w hali Gryfia słychać było gwizdy i buczenie. Na pięć minut przed końcem spotkania różnica była 16-punktowa na korzyść gości. Na nic zdały się rzuty za trzy Duffy’ego, Wilczka i Ivory’ego i drużyna ze Słupska przegrała na własnym parkiecie 88:102.
Rekord punktowy przeciw swojej byłej drużynie zanotował Jakub Musiał: 22 punkty, 8 asyst i 5 zbiórek. Najlepszym zawodnikiem gospodarzy był Jorden Duffy z 25 punktami i 7 asystami.
Energa Czarni Słupsk – MKS Dąbrowa Górnicza, sobota 24. 01.25 – godz. 12:30, hala Gryfia, l. widzów – 1745
kwarty: 11:25, 22:19, 29:31, 27
Co dalej?
W tak trudnej sytuacji drużyna koszykówki ze Słupska nie była w całej historii gry w ekstraklasie (jako różne kluby od ponad 25 lat). Zespół zajmuje jedno z ostatnich miejsc w tabeli. Do tej pory przegrał aż 12 z 17 meczów w rundzie zasadniczej. Będą zmiany? Czy część kibiców nie straci zainteresowania zmaganiami drużyny? Co dalej?
Za tydzień koszykarze Energa Czarni Słupsk zagrają na wyjeździe w Szczecinie z tamtejszym Kingiem. Początek meczu w sobotę, 31 stycznia, o godz. 19, a transmisja w serwisie YouTube. W 19. kolejce OBL do Słupska przyjedzie natomiast Legia Warszawa, faworyt rozgrywek.


