Energa Czarni Słupsk kontra AMW Arka Gdynia w rundzie zasadniczej tego sezonu 0:2. Nasi koszykarze we własnej hali przegrali derby Pomorza w ramach 16. kolejki Orlen Basket Ligi 76:90 z gdyńską drużyną, prowadzoną przez doskonale znanego w Słupsku Mantasa Cesnauskisa.

Warto na wstępie odnotować, że trenera Gdynian w hali Gryfia przywitały przyjazne rozmowy, podziękowania od władz miasta i klubu oraz skandowanie nazwiska przez kibiców.

Pierwszy mecz rundy rewanżowej Czarni otworzyli dobrą obroną i skutecznością w ataku, co dało szybkie 5:0 dla gospodarzy. W pierwszej minucie „trójkę” trafił Jorden Duffy, a chwilę później dwa punkty dodał Aigars Skele. Podopieczni Cesnauskisa starali się odpowiedzieć na determinację Słupszczan i doprowadzili do remisu 7:7, aby chwilę później wyjść na prowadzenie 7:11. Wtedy jednak sprawy w swoje ręce wziął Duffy, zdobywając pięć punktów z rzędu.
Po kolejnych dobrych akcjach po obu stronach boiska Czarni znów prowadzili 17:11. Było to możliwe dzięki rzutom za trzy punkty Duffy’ego i Chico Cartera. Trener Cesnauskis zmuszony był wziąć czas. Na niewiele się to zdało, bo zaraz po tym Czarni wymusili faul i zdobyli kolejne punkty, a po efektownym wsadzie Erala Penna (21:14) konieczna była regulacja kosza. Po tej technicznej przerwie drużyna z Gdyni zdobył pięć punktów z rzędu, ale Słupszczanie odpowiedzieli od razu i wygrali pierwszą część gry 26:19.
Druga kwarta. Arka odrobiła straty
Druga kwarta zaczęła się od ofensywnych akcji Donowana Ivory’ego oraz Duffy’ego i w 12 minucie spotkania gospodarze prowadzili 30:21. Po akcja wysokich zawodników (Ljubicica i Zyskowskiego) Arka zdołała odrobić część strat, ale gospodarze odpowiadali równie skutecznie. To czas taktycznych fauli, ale ze strony słupskiej ekipy przede wszystkim udanych akcji w ataku.
Przy wyniku 34:25 Cesnauskis ponownie zdecydował się wziąć czas, ale znów nie dało to dużo, bo Czarni dobrze bronili i dalej wymuszali faule. W końcu za trzy trafił Jakub Garbacz, więc time out wziął trener Roberts Stelmahers. Tymczasem to Gdynianie zastosowali obronę strefową i po celnych rzutach zbliżyli się na dwa punkty 34:32.

Na szczęście dla kibiców ze Słupska „trójką” odpowiedział Ivory i Cesnauskis musiał jeszcze raz zawołać zawodników do ławki. Rady trenera okazały się skuteczne, bo na dwie minuty do końca pierwszej połowy Garbacz doprowadził do remisu, a że był faulowany to wyprowadził swój zespół na prowadzenie 37:38. Na to odpowiedział Duffy i na tablicy widniał remis 40:40. Ostatecznie to jednak Arka okazała się skuteczniejsza i pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 40:42 dla Gdynian.

Trzecia kwarta. Arka zbudowała przewagę
Po przerwie pierwsze punkty zdobył Duffy, trafiając za trzy punkty, ale Gdynianie od razu odpowiedzieli celnym rzutem z półdystansu. Chwilę później Duffy wykonał akcję 2+1, ale po punktach Garbacza to Arka była górą. Później Czarni nie trafiali spod samego kosza, a pod własną tablicą byli ogrywani, więc w 23. minucie spotkania przegrywali 46:52. Na twarzach słupskich koszykarzy widać było niepewność, a nawet dezorientację. Po dwóch „trójkach” z rzędu Kamila Łączyńskiego Arka wysunęła się na znaczące, bo 12-punktowe (46:58).
Po czasie wziętym na życzenie Stelmahersa Słupszczanie nadal razili nieskutecznością, popełniali faule i straty. Sytuację próbował ratować Carter, ale gracze AMW Arka Gdynia wciąż parli na słupski kosz. Przewaga drużyny Cesnauskisa w tym fragmencie gry była bardzo wyraźna. Nic nie dał następny time out Stelmahersa – w 26 minucie meczu było już 48:66. Ostatecznie trzecia kwarta zakończyła się wynikiem 55:75.
Czwarta kwarta. Niemoc Słupszczan
Pierwsza minuty czwartej kwarty to znów okres chaosu z dwóch stron, ale to Gdynianie znów budowali przewagę. Po „trójce” Luke’a Baretta różnica punktów na korzyść gości przekroczyła 20 punktów. Czarni razili pasywnością i brakiem pomysłu na dotarcie w strefę podkoszową, a rzuty z dystansy nie wpadały. Kibiców na chwilę podniosła z krzesełek w Gryfi akcja Skele i Penna z wsadem tego drugiego. W połowie ostatniej odsłony gry Czarni przegrywali jednak 63:79.
Ostatnie minuty meczu to ciągłe próba Słupszczan, aby zmniejszyć przewagę i doprowadzić do remisu. Jednak obrona Arki nie pozwoliła na powodzenie tego planu. Na dwie minuty do końcowego gwizdka przewaga wynosiła nadal 12 oczek. Czarni próbowali jeszcze nawiązać walkę, zbliżając się na siedem punktów, ale to było wszystko, na co było ich stać tego wieczora. Ostatecznie mecz zakończył się wynikiem 76:90. Energa Czarni więc nadal zajmują jedno z ostatnich miejsc w ligowej tabeli.
Energa Czarni Słupsk – Arka Gdynia, sobota 17. 01.25 – godz. 19:30, hala Gryfia – l. widzów: 1915
79:90 – kwarty: 26:19, 14:23, 15:33, 21:15
Najlepszym zawodnikiem gości był Kresimir Ljubicić z 21 punktami i 7 zbiórkami. Jorden Duffy zdobył dla gospodarzy 22 punkty i 4 asysty.
Pomeczowa konferencja prasowa:
W pierwszym meczu obu drużyn w tym sezonie (w grudniu 2025 r.) w Gdyni wygrała ekipa Cesnauskisa 74:66. To nie było oczywiste zwycięstwo. Czarni dobrze radzili sobie przez trzy kwarty, a w IV odsłonie gry nadal nic nie było przesądzone. Aigars Skele doprowadził bowiem najpierw do remisu, a po chwili dał ekipie trenera Robertsa Stelmahersa przewagę. Jednak Jarosław Zyskowski odpowiedział na to własną rewelacyjną serią 7:0 i przejął mecz. Od tego momentu Gdynianie kontrolowali wydarzenia na parkiecie.
Najlepszym zawodnikiem gospodarzy był wówczas właśnie Jarosław Zyskowski z 24 punktami i 8 zbiórkami, a w ekipie Energa Czarnych Słupsk wyróżniał się wspomniany Skele z 23 punktami i 4 zbiórkami.
>> CZYTAJ TEŻ: Wielka szansa młodych piłkarzy Gryfa Słupsk
Następny mecz koszykarze drużyny Energa Czarnych Słupsk zagrają w sobotę 24 stycznia również na własnym parkiecie z MKS Dąbrowa Górnicza. Do niedawna ten zespół prowadził Krzysztof Szablowski – teraz w sztabie trenerskim klubu ze Słupska. Początek meczu z drużyną z Zagłębia w hali Gryfia o godz. 12:30.


